List otwarty do Ambasador Wielkiej Bryta...

WP Anna Clunes

British Embassy Warsaw

ul. Kawalerii 12

00-468 Warszawa

Szanowna Pani Ambasador

Zwracam się do Pani jako ofiara kampanii oszczerstw i pomówień, jaką rozpętano przeciwko mnie w Wielkiej Brytanii, z udziałem członków brytyjskiego parlamentu, mediów oraz instytucji państwa brytyjskiego. Skutkiem tej kampanii było bezzasadne i bezprawne przypisanie mi skrajnych, w istocie całkowicie mi obcych poglądów i działalności przestępczej oraz umieszczenia mnie na liście osób niepożądanych na terenie Zjednoczonego Królestwa. Wskutek tego w dniu 2 października 2021, gdy nieświadom działań podjętych przeciwko mnie przez brytyjskie instytucje przybyłem w celach ściśle prywatnych wraz z rodziną do Wielkiej Brytanii doszło na lotnisku Heathrow do sytuacji stanowiącej naruszenie konwencji międzynarodowych, których sygnatariuszem jest Zjednoczone Królestwo, a także, jak sądzę, prawa brytyjskiego.

Fakty te są już Pani znane, były bowiem przedmiotem oficjalnych interwencji polskiego konsula w Londynie, polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych oraz Ministerstwa Sprawiedliwości. Jak mi zrelacjonowano, w odpowiedzi na te interwencje strona brytyjska przyjęła stanowisko, iż moja sprawa powinna być rozpatrywana w trybie indywidualnego zażalenia i zapewniła, że była ona procedowana w taki sam sposób, w jaki służby Zjednoczonego Królestwa prowadzą wszystkie sprawy imigracyjne.

Mam szczerą nadzieję, że nie jest to prawdą. Oznaczałoby to bowiem, że standardową procedurą państwa brytyjskiego jest podejmowanie tak poważnych decyzji jak odebranie komuś prawa do posiadania własnych poglądów politycznych argumentem, jakoby poglądy te stanowiły zagrożenie dla porządku publicznego, wyłącznie na podstawie plotek i pomówień, bez najmniejszej próby ich zweryfikowania.

Niestety, zacytowane wyżej stanowisko, które zajęli oficjalni przedstawiciele Zjednoczonego Królestwa, stoi w sprzeczności z faktem, że w dokumentach, stwierdzających uznanie mnie na terenie waszego kraju za persona non grata, jakie otrzymałem od urzędnika imigracyjnego w dniu 2 października na lotnisku Heathrow, nie wskazano żadnej drogi odwoławczej  – co samo w sobie jest kolejnym naruszeniem prawa międzynarodowego, zobowiązującego do zapewnienia każdemu skutecznego środka odwoławczego od podejmowanych wobec niego decyzji.

Dlatego zmuszony jestem ubiegać się o pośrednictwo w sprawie Ambasady Zjednoczonego Królestwa w Warszawie i kieruję na Pani ręce ten list, z uprzejmą prośbą o udzielenie mi odpowiedzi na kluczowe dla wyjaśnienia sprawy pytania, względnie wskazanie właściwej do ich uzyskania instytucji i procedury.

Przede wszystkim, proszę o wskazanie, w jaki sposób mogę zrealizować przysługujące mi na mocy konwencji międzynarodowych (i być może również przepisów brytyjskich) prawo do wglądu w dokumentację mojej sprawy i materiały zgromadzone przeciwko mnie przez brytyjskie służby, na mocy których umieszczono mnie na liście osób niebezpiecznych dla Zjednoczonego Królestwa.

Chcę także aby odpowiednie instytucje brytyjskie odniosły się do wiedzy uzyskanej przeze mnie i inne osoby prowadzące dziennikarskie śledztwa w mojej sprawie, iż jedyną podstawą działań podjętych przeciwko mnie przez władze brytyjskie (także władze lokalne kilku okręgów) były donosy i apele do władz poseł Labour Party Rupy Huq, powielone w inspirowanych przez nią analogicznych apelach parlamentarzystów Labour Party Daniela Zeichnera, Karin Smyth i Tanmanjeeta Singha Dhesi oraz aktywistów politycznych Weynmana Bennetta i Fiyaza Mughala, a także w również inspirowanych przez Rupę Huq publikacjach na mój temat w piśmie The Guardian i pomniejszych mediach.

Pragnę uzyskać odpowiedź na pytanie, dlaczego odnośne władze nie zażądały poparcia bardzo poważnych zarzutów, stawianych wobec mnie przez Rupę Huq i osoby przez nią inspirowane, jakimikolwiek konkretami, nie mówiąc już o dowodach. Dlaczego nie zapytano jej, czy zna moje publikacje bądź wypowiedzi nie z czyjejś relacji, a w oryginalnej formie? Dlaczego nie zwrócono się o wskazanie, do jakich rzekomo organizacji neonazistowskich należę bądź z nimi współpracuję, kiedy i jak organizowałem akty politycznej przemocy bądź uczestniczyłem w nich, gdzie i w jaki sposób jej zdaniem negowałem Holocaust, czy dysponuje ona jakimikolwiek konkretnymi informacjami, fotografiami lub relacjami dokumentującymi mój udział w wydarzeniach wiążących się z przemocą lub politycznym wandalizmem, albo moje kontakty z osobami i organizacjami uznawanymi za odpowiedzialne za takowe? Dlaczego nie zapytano, na jakiej podstawie powiązano mnie z działalnością obywatela brytyjskiego Tommy’ego Robinsona, z którym nigdy nie miałem kontaktu i nie uczestniczyłem w żadnych akcjach organizowanych przez niego lub w związku z nim?

W szczególności, pragnę uzyskać wyjaśnienie, dlaczego służby brytyjskie zignorowały fakt, że zachowania, o które pomówiła mnie Rupa Huq i osoby przez nią inspirowane są w Polsce przestępstwem ściganym z urzędu i nie zwróciły się z pytaniem do odpowiednich władz polskich, czy kiedykolwiek byłem notowany, oskarżany lub karany w jakikolwiek sposób w związku z czynami ściganymi z urzędu, w szczególności za przestępstwa polegające na wzniecaniu nienawiści etnicznej, wzywaniu do politycznej przemocy lub jej pochwalaniu, negowanie holocaustu albo udział w zamieszkach lub aktach wandalizmu?

Za szczególnie istotne dla wyjaśnienia sprawy uważam ustalenie, w jakim stopniu na bezkrytyczne przyjęcie rzuconych na mnie oszczerstw za podstawę działania brytyjskich urzędów wpływ miały uprzedzenia i poniżające Polaków stereotypy, upowszechniane w Zjednoczonym Królestwie przez osoby w rodzaju Rupy Huq i media w rodzaju The Guardian, przypisujące Polakom, zwłaszcza tym deklarującym katolicyzm i przywiązanie do tradycyjnych polskich wartości, jakąś szczególną, naturalną skłonność do rasizmu, antysemityzmu, politycznej przemocy oraz nienawiści – wyrażające się m.in. fałszywym przedstawianiem naszych corocznych patriotycznych uroczystości Święta Niepodległości 11 listopada jako „marszów faszystów”?

Szanowna Pani ambasador, chciałbym także za pośrednictwem Ambasady uzyskać informację, czy w Wielkiej Brytanii istnieją w randze prawa jakiekolwiek przepisy rozliczające media z dochowywania wymogów elementarnej dziennikarskiej etyki – takich, jak sprawdzanie podawanych informacji, weryfikowanie subiektywnych opinii w świetle faktów i umożliwianie osobie oskarżanej ustosunkowanie się do zarzutów? Analogicznie, czy parlamentarzysta brytyjski nie jest zobowiązany w swych zachowaniach do elementarnej uczciwości i czy rażące naruszenie etyki – za jakie uważam oszczerczą aktywność Rupy Huq przeciwko mnie – nie podlega karze z mocy prawa? Czy w obu wypadkach jedyną drogą dochodzenia sprawiedliwości przez osobę zniesławioną jest wytoczenie winnym procesu cywilnego przed sądem brytyjskim, za pośrednictwem brytyjskich prawników, co dla obywatela innego kraju jest trudne i kosztowne?

Na koniec pozwolę sobie wyrazić przekonanie, że, inaczej, niż oceniono to w kontaktach z polskimi ministerstwami, moja sprawa nie powinna być ograniczona do przypadku indywidualnego. Sądzę bowiem, że jeśli nie zostaną z niej wyciągnięte wnioski co do funkcjonowania instytucji, za pomocą których Wielka Brytania próbuje chronić swe bezpieczeństwo, kolejne kompromitujące ją nadużycia podobne do tych, których ofiarą padłem, będą tylko kwestią czasu.

Z wyrazami szacunku

(Rafał A. Ziemkiewicz)

344
7

#VideoBlog

zobacz więcej
#AkademiaZdrowegoRozsądku
zobacz więcej

#ZMojejPółki

zobacz więcej