Puchy w Arlington

Wszyscy się nakręcają, że Prezydent USA z Pierwszą Damą podeszli do Polaka, nikt chyba nie zrozumiał smutnego sensu tego wydarzenia. A sens jest taki, że najwyraźniej we współczesnej Ameryce przeoranej marksizmem, obłędem „wokeness” i „cancel culture”, po latach obalania pomników i odrzucania ze wstrętem całej historii cywilizacji europejskiej, jako pasma uciskania mniejszości, wyzyskiwania kolorowych, znęcania się nad kobietami wszystkich 52 płci itp itd, ktoś, kto przychodzi na groby bohaterów oddać im hołd, tak sam z siebie, nie, jak prezydencka para, służbowo – jest takim dziwowiskiem, że o Jezu. Widząc takowe dziwo, Biden nie posiadał się ze zdumienia i zapragnął osobiście się przekonać, że komuś jeszcze na leżących na Arlington ludziach zależy.

A to był po prostu Polak, przybysz, który nawyki kulturowe przywiózł z kraju, gdzie historia i bohaterstwo są ważne, gdzie w dniu Wszystkich Świętych tłumy odwiedzają groby poległych bohaterów, a i w ciągu roku miejsca ich pamięci zdobią kwiaty i płonące znicze.

Kraju, na który „wokeness”, „cancel culture”, LGBTQI+, BLM i wszystkie inne złowrogie akronimy dopiero sobie ostrzą zęby

164
3

#VideoBlog

zobacz więcej
#AkademiaZdrowegoRozsądku
zobacz więcej

#ZMojejPółki

zobacz więcej