Miniblog 15.04 10:40

Z punktu widzenia pragmatyki działania państwa decyzja Trybunału Konstytucyjnego o niekonstytucyjności „pełniącego obowiązki” RPO jest jedyną możliwą. Obecna sytuacja praktycznie uczyniła sprawowanie tego urzędu dożywotnią prerogatywą pana Bodnara. Dopóki opozycja wie, że brak wyboru nowego rzecznika oznacza pozostawanie na urzędzie dotychczasowego, a tym dotychczasowym jest polityk aktywnie uczestniczący w jej działaniach, oczywiste, że nowego rzecznika wybrać nie pozwoli. Dopiero perspektywa opróżnienia urzędu może skłonić polityków obu stron do jakiegoś kompromisu.

Czy skłoni? Wątpię. Ale to część procesu światowego: polityczne plemiona nienawidzą się coraz bardziej, coraz głębiej okopują na pozycjach „totalnej opozycji” i „totalnego rządzenia”, a ofiarą tego padają instytucje demokratyczne. W pierwszym rzędzie te, które w założeniu miały wymuszać szeroki konsensus społeczny. Joe Biden otwarcie kombinuje przy Sądzie Najwyższym USA, Macron otwarcie wymusza korzystne dla siebie orzeczenia na swoim odpowiedniku Trybunału Konstytucyjnego, o niemieckim sądzie konstytucyjnym zarządzanym przez politycznego mianowańca kanclerz Merkel  nie ma i co gadać – Polska ze swoim „naruszaniem praworządności” znowu okazała się trendsetterem narodów.

Co do pana Bodnara, odkąd w opozycyjnym zacietrzewieniu posunął się do publicznego chwalenia na forum Senatu RP „wybitnej aktywistki społecznej” Marty Lempart nie pozostaje nic innego, niż zadedykować mu jej ulubioną frazę: „wypierdalaj!”  

55
0

#VideoBlog

zobacz więcej
#AkademiaZdrowegoRozsądku
zobacz więcej

#ZMojejPółki

zobacz więcej