Miniblog 11.04 13:36

Obiecywałem sobie nie komentować kolejnego „technicznego raportu” komisji Macierewicza i opartych na nim animacji, ale jednym spostrzeżeniem muszę się podzielić. Głównym argumentem antyzamachowców przeciwko hipotezie wybuchów na pokładzie był brak w pokładowym rejestratorze charakterystycznego w takich wypadkach zapisu o gwałtownym wzroście i spadku ciśnienia w kabinie. Prozamachowcy odpowiedzieli na to skorygowaniem pierwotnej hipotezy przez przeniesienie miejsca domniemanego wybuchu (wybuchów) na skrzydła, i, jak wynika z filmu Macierewicza, przy tym obstają.

Ale przesłanką wyjściową i koronnym argumentem prozamachowców za hipotezą wybuchu/wybuchów był przecież pierwotnie brak krateru po uderzeniu i rozproszenie szczątków na dużym obszarze, w sposób wskazujący, że poszczególne części wraku i zwłoki ofiar przemieszczały się w rozbieżnych kierunkach. Antyzamachowcy tłumaczyli ten fenomen wykonaniem przez tupolewa po uderzeniu w brzozę półbeczki i przewróceniem się do góry podwoziem; w tej hipotezie więc samolot uderza o ziemię bardziej „miękką”, elastyczną strona, a w dodatku wskutek zderzenia skrzydła z brzozą (i kolejnymi drzewami) obraca się także w poziomie, siejąc szczątkami w różne strony.

Nie podejmuję się oceniać, na ile prawdopodobne jest domniemanie, że to przez to kadłub samolotu uległ takiemu rozpadowi, że, mówiąc dosadnie, nie miało co rąbnąć w nią na tyle mocno, aby wybić zauważalną dziurę. Ale, na mój rozum, jeśli wybuchy nastąpiłyby w skrzydłach, to spowodowałyby tylko urwanie skrzydeł i upadek kadłuba w całości. Więc jeśli nawet uznamy, że hipoteza Anodiny/Millera/Laska ma słaby punkt, zakładając, że zderzenie skrzydła z brzozą mogło spowodować urwanie skrzydła i obrót całego samolotu, a nie po prostu skoszenie drzewa (popularne wśród prozamachowców hasło „pancerna brzoza”), to jest ona jakimś wyjaśnieniem rozproszenia szczątków, podczas gdy hipoteza Macierewicza po wspomnianej poprawce w ogóle przestaje pasować do faktów. Utrata skrzydła, a zwłaszcza obu naraz, wskutek wybuchów odsuniętych od kadłuba, nie powodowałaby półbeczki ani obrotu poziomego, ani też „rozpadu samolotu w powietrzu”, o którym słyszę z ust prozamachowców od jedenastu lat.

Dołączam tę wątpliwość do szeregu innych, o których mówię w dzisiejszym vlogu na You Tubie – kwestii mgły, będącej jednym z koniecznych warunków katastrofy, faktu, że wszystko to działo się na lotnisku formalnie nieczynnym, ale używanym m.in. do nielegalnego handlu bronią, a więc niewątpliwie obserwowanym przez zachodnie satelity, i kwestii postępowania Rosjan po katastrofie, kiedy przecież sami zaproponowali nam procedowanie na podstawie umowy międzypaństwowej z 1993, czyli stworzenie wspólnej komisji, nie mogąc, jak sądzę, mieć pewności, że ta oferta zostanie przez Tuska odrzucona na rzecz fikcyjnego „załącznika do konwencji Chicagowskiej” (nie mającej tu w ogóle zastosowania, bo dotyczącej lotnictwa cywilnego) – czyli że, de facto, strona polska będzie chciała odepchnąć od siebie wszelki udział w wyjaśnianiu tragedii, powierzając to w całości stronie rosyjskiej.

Te, a także inne, pomniejsze przesłanki, każą mi podtrzymywać to, co twierdzę od jedenastu lat, że z punktu widzenia merytorycznego hipoteza zamachu jest bardzo mało prawdopodobna. Z punktu widzenia politycznego zaś skupienie na niej całej aktywności PiS po objęciu władzy, przy jednoczesnym zamieceniu pod dywan kwestii odpowiedzialności za organizację lotu, stan 36 pułku lotnictwa specjalnego, w tym zaniechanie szkolenia pilotów na symulatorach, złamanie elementarnych procedur bezpieczeństwa itd. wyczerpuje znamiona tego, co Talleyrand ujął w sławnym „to gorzej niż zbrodnia, to błąd!”

24
5

#VideoBlog

zobacz więcej
#AkademiaZdrowegoRozsądku
zobacz więcej

#ZMojejPółki

zobacz więcej