Miniblog 07.04 11:12

Upowszechnia się kolejna metoda zrobienia wokół siebie rozgłosu. Prosta i szybka. Krok pierwszy: naubliżaj publicznie, np. w necie, Prezydentowi RP. Krok drugi: poproś kogoś znajomego, żeby złożył na ciebie doniesienie do prokuratury. Prokuratura odeśle mu standardowy druczek o wszczęciu „postępowania w sprawie”. Krok trzeci: pokaż ten druczek mediom „totalnych”. Krok ostatni wykonają one już same z siebie, bijąc na alarm, że pisowski reżim chce cię wsadzić do więzienia na pięć lat. I korzystaj ze swoich Warholowskich „pięciu minut”, pławiąc się w zachwytach lewicowo-liberalnej bańki, jakim jesteś męczennikiem i bohaterem. Koszt – znaczek pocztowy, albo i tyle nie, bo zdaje się zawiadomienia do prokuratury można już robić mejlem.

Proste, skuteczne – nie bądź gorszy od literata Żulczyka czy „pastora” Chojeckiego, łap okazję, póki metoda jest w miarę świeża.

Jest to odwrócone wykorzystanie starej praktyki, jaką było zarzucanie prokuratur „doniesieniami o możliwości popełnienia przestępstwa” a potem robienie wokół tego w mediach głuchego telefonu, w którym na podstawie druczku o rozpoczęciu przez prokuraturę postępowania robiono z danej osoby przestępcę. Specjalizowały się w tym organizacje homoli – sam zaprzyjaźniłem się dzięki nim ze swoim dzielnicowym, bo biurokratyczna procedura jest taka, że prokuratura musi wtedy uzyskać zeznanie osoby, na którą doniesiono. Dzięki temu mój Dzielnicowy zamiast grzęznąc w nużącej, acz pożytecznej dla obywateli codziennej robocie, mógł ją odkładać na później i pogadać sobie z tzw. ciekawym człowiekiem. Ten sam przepis sprawi też, że medialny cyrk będą mogli Żulczyk i jego naśladowcy uruchomić raz jeszcze, pajacując a la Tuleya, kiedy przyjdzie wezwanie na przesłuchanie.

Pamiętacie ataki KOD, „obywateli” i tęczowych szturmowców na uroczystości i gmachy państwowe,  żeby tefałeny rajcowały lemingów zdjęciami policyjnych płotków i szpalerów i powtarzaniem antypisowsko pierdolniętych „ekspertów”, że „widać, jak ta władza boi się ludzi!”, „wyprowadzają na ulice wojsko, to już ich koniec” (bo to nie była policja, tylko przebrana Obrona Terytorialna, w TVN 24 zdemaskowali ich przecież, że mają zbyt nowe mundury). Kiedyś – kto pamięta? – przywlekli do Sejmu starowinkę, bez uprzedniego załatwienia dla niej przepustki, i gdy obsługa najuprzejmiej poprosiła ją, żeby na chwilę usiadła i poczekała na załatwienie niezbędnych formalności, już wszystkie tefałeny lajfowały, pokazując ją siedzącą w poczekalni, i tokowały z oburzeniem na całą Polskę, że reżim nie chce wpuścić do Sejmu byłej uczestniczki Powstania Warszawskiego! Pani kandydatka, która się na Powstanie nie załapała z racji wieków, wykorzystała potem ten pomysł rozwijając go twórczo, na oczach lemingowskiej połowy Polski siadając na podłodze przed salą, w której obradowała sejmowa komisja

Powtórzę, co mówiłem niedawno na vlogu: może wam się umowna prawica strasznie nie podobać, ale kiedy ta prawica była „pod wozem”, to potrafiła stworzyć media, które utrzymały się w skrajnie wrogim środowisku i skutecznie przekłuły balon dęty przez peowską propagandę, albo takie przedsięwzięcie, jak – spacyfikowany niestety potem przez rządzący PiS i zmarnowany – „Polska wielki projekt”. A i teraz, choć rządy PiS, wbrew stereotypowi, wcale temu nie sprzyjają, potrafi tworzyć takie miejsca na intelektualnej mapie kraju jak, dla przykładu, Strategy&Future, Nowy Ład, Klub Jagielloński czy Nowa Konfederacja.

A co potrafi przekonana o swej intelektualnej wyższości liberalna lewica? Prokurować fejki o strefach wolnych od LGBT, oblaniu kwasem Kupy Wojewódzkiego i „biciu kobiet na ulicach pałkami teleskopowymi”, wymyślać pierdo-niusy o prześladowaniach, wyłudzać od frajerów kasę na cinqucento albo na „wepchnięte pod tramwaj” homoniewiadomo, demaskować, że to Kaczyński naprawdę rządzi Polską (o cholibka!) i powielać w tysiącach jednobrzmiące ostrzeżenia „autorytetów” przed  „faszyzmem” i „putinizacją” (ale uwaga, w tym ostatnim bynajmniej nie chodzi o uzależnianie Europy od rosyjskiego gazu z nordstreamów dwóch). Jedynym obszarem opozycyjnej innowacyjności okazuje się sfera słowotwórcza: „wypierdalać” czy „chuj ci w dziąsło” stają się z braku laku jedynymi pomnikami programowej myśli i politycznej strategii „elit”.

24
0

#VideoBlog

zobacz więcej
#AkademiaZdrowegoRozsądku
zobacz więcej

#ZMojejPółki

zobacz więcej