Miniblog 29.03 13:37

Niekończąca się dyskusja o „państwie opiekuńczym”: właśnie przeczytałem tekst Ryszarda Bugaja we „Wszystko co najważniejsze”. Niestety, nie wychodzi on poza schemat, w którym ciągle się ta dyskusja miota. Wolny rynek prowadzi do nierówności, trzeba je więc wyrównywać za pomocą socjalu – ale jak jest socjal, to politycy i biurokracji w symbiozie z wielkimi korporacjami czynią zeń narzędzie do uzależniania od siebie ludzi i zamiast demokracji mamy klientelizm; a mechanizm czyniący bogatych coraz bogatszymi, a biednych coraz biedniejszymi, tylko przyśpiesza. Błędne koło!

Tymczasem odpowiedź jest przecież prosta: państwo powinno interweniować, ale nie w celu wyrównywania dochodów, tylko szans. A raczej: państwo musi pilnować, by równości szans nie naruszano, czemu rynek puszczony na żywioł sprzyja, ze szkodą dla samego siebie. Rolą władzy publicznej jest więc rozbijać monopole, sprzyjać drobnej przedsiębiorczości, chronić ją przed przejmowaniem przez globale etc. Inaczej mówiąc – chronić ekonomiczne podstawy klasy średniej. Jeśli równość szans będzie trwale zapewniona i mechanizmy konkurencji będą działać, to nierówności dochodu nie osiągną dramatycznych rozmiarów.

7
0

#VideoBlog

zobacz więcej
#AkademiaZdrowegoRozsądku
zobacz więcej

#ZMojejPółki

zobacz więcej