Miniblog 23.03 11:52

„W tropieniu gospodarczych afer w taki szlachetny popadł zapał / że się dopiero opamiętał, gdy się za własną rękę złapał” – właśnie to się przydarzyło w sprawie Obajtka. W demoniczny sPISek chroniący równie demonicznego wójta Pcima włączyła „Gazeta Wyborcza” prokuratora Seremeta, prezes Gersdorf i cały Sąd Najwyższy z czasów sprzed reformy. Oczywiście, na użytek swojego targetowego, bezkrytycznego leminga, „Wyborcza” nie eksponuje tych nazwisk i oszczędnie gospodaruje datami, ale wychodzi jak w pysk: wystarczył jeden list do prokuratora Seremeta, a prezes Gersdorf ze swymi sędziami-służalcami wywaliła w powietrze prawomocny wyrok na Obajtka. Tak! „Wol-ne-są-dy”!

Czyli nawet „walka” Gersdorf z PiS jest tylko pozorem, a w istocie „Wolne Sądy” to część pisowskiej ośmiornicy… No, tak trzeba uznać, bo przecież wyjaśnienie najprostsze – że wyrok na Obajtka, oparty wyłącznie na zeznaniach gangstera, którymi kupił on sobie złagodzenie wyroku, rzeczywiście był przekrętem – jest dla leminga nie do przyjęcia. A skoro pisowska ośmiornica jest tak potężna, to nie pozostaje nic, tylko zastosować się do rady mędrca Sun Cy: jeśli twój wróg jest zbyt potężny, by go pokonać, przyłącz się do niego. Tak jak pani poseł Pawłowska. Lepiej być szeregowcem u zwycięzców, niż wiceprzewodniczącym klubu u luzerów.

Agit-prop „opozycji totalnej” bardzo chce podtrzymać swoją bańkę w uczuciu wzmożenia, ale jest bliski osiągnięcia czegoś, co nazywam „Punktem Miasojedowa” – efektu odwrotnego, przekonania liberalnej bańki, że PiS może wszystko, wszystko mu uchodzi płazem i wszyscy są z Kaczyńskim w sPISku. Historia zna takie przypadki – stąd właśnie moje skojarzenie z płk Miasojedowem. Jak się dziś obrobię, wrzucę po południu do rubryki „jeszcze RAZ” swój stary tekst, niedostępny dotąd w sieci, na ten temat.

1
0

#VideoBlog

zobacz więcej
#AkademiaZdrowegoRozsądku
zobacz więcej

#ZMojejPółki

zobacz więcej